Dwa światy - Świat F i świat J.
Kurwaaa.. nawet świat F możnaby podzielić na dwie części.. Ta druga cholernie boli...
niedziela, 5 grudnia 2010
I juz grudzień.. szal w sklepach, zamet wsrod ludzi, chaos, a co za tym idzie - zblizajace sie swieta. ..a wiec swiat nie lubie.
Kurcze, jestem przekonania, ze lepiej zalowac za to, co sie zrobilo niz zalowac tego, czego sie nie zrobilo, ale wiecie co.. ukrywam w sobie emocje i uczucia bo nie potrafie ich okazac. Ba, potrafie ale boje sie. Taki moj 'problem' na dzis. Nie wiem w jaki sposob moga byc przyjete; chcialabym, by nie byly skutkiem ciszy czy skrepowania, unikania.. Dlaczego swiat nie mogl nam uproscic wyboru do "tak" i "nie", tylko dodal "nie wiem", "ale" etc... Wtedy byloby o wiele latwiej i ludzie byli by bardziej pewni siebie i zdecydowani. A tak..nic do niczego nie prowadzi.
Kurcze, jestem przekonania, ze lepiej zalowac za to, co sie zrobilo niz zalowac tego, czego sie nie zrobilo, ale wiecie co.. ukrywam w sobie emocje i uczucia bo nie potrafie ich okazac. Ba, potrafie ale boje sie. Taki moj 'problem' na dzis. Nie wiem w jaki sposob moga byc przyjete; chcialabym, by nie byly skutkiem ciszy czy skrepowania, unikania.. Dlaczego swiat nie mogl nam uproscic wyboru do "tak" i "nie", tylko dodal "nie wiem", "ale" etc... Wtedy byloby o wiele latwiej i ludzie byli by bardziej pewni siebie i zdecydowani. A tak..nic do niczego nie prowadzi.
piątek, 5 listopada 2010
Długo mnie tu nie było.
I zapewne po dzisiejszym poscie to sie powtorzy. Brak czasu dla samej siebie. Pracuje sobie, studiuje na dwoch kierunkach, nie mam czasu, sily, zabraklo mi odpornosci fizycznej, psychicznej jak i oczywiscie socjalnej. Jakkolwiek ktokolwiek to rozumie.
Rzucajac wzrok na posty, nachodzi mnie tylko jedna mysl: "kurwa, nic sie nie zmienilo..!", a pytanie, ktore wrecz szarpie moje labia oris jest: "a czy Ty do cholery w ogole robisz cos w tym kierunku?!". A wiec moj drogi umysle, moja duszo, szanowna pani Druga Osobowosc, czy ktokolwiek/cokolwiek tam we mnie siedzi, mowie tak! Tylko kurcze..to nie to otoczenie, nie ma trafnosci w plan, w egzekwowanie uczuc.. ale liczy sie proba.
Chyba wroce tu jutro oglosic moj niecny, nagly plan.
I zapewne po dzisiejszym poscie to sie powtorzy. Brak czasu dla samej siebie. Pracuje sobie, studiuje na dwoch kierunkach, nie mam czasu, sily, zabraklo mi odpornosci fizycznej, psychicznej jak i oczywiscie socjalnej. Jakkolwiek ktokolwiek to rozumie.
Rzucajac wzrok na posty, nachodzi mnie tylko jedna mysl: "kurwa, nic sie nie zmienilo..!", a pytanie, ktore wrecz szarpie moje labia oris jest: "a czy Ty do cholery w ogole robisz cos w tym kierunku?!". A wiec moj drogi umysle, moja duszo, szanowna pani Druga Osobowosc, czy ktokolwiek/cokolwiek tam we mnie siedzi, mowie tak! Tylko kurcze..to nie to otoczenie, nie ma trafnosci w plan, w egzekwowanie uczuc.. ale liczy sie proba.
Chyba wroce tu jutro oglosic moj niecny, nagly plan.
wtorek, 17 sierpnia 2010
"Niekiedy wydaje mi się, że jestem na granicy psychozy, z depersonalizacją, urojeniami, halucynacjami, po to, by powrócić do rzeczywistości z jasnym i logicznym umysłem(…).Tak jakbym sterowała moim życiem psychicznym, lecz jemu często udaje się mną zawładnąć i wtedy spadam w otchłań rozpaczy, paranoję lęku, rozbijam się na zwielokrotnione JA."
piątek, 16 lipca 2010
Start..
Zaczynam. Napewno nie bedzie to nowy etap, ani zadna zmiana. Po prostu dusza sie buntuje i chce bym z niej cos wykrzesala. Natlok mysli..byc moze ciezko bedzie mnie zrozumiec, gdyz kloca sie we mnie dwa rozne swiaty. Swiat F i swiat J. Nie lubie byc po srodku tych swiatow, i to nie z mojej wygody, lecz poprzez zagubienie. Tak..tak wlasnie sie teraz czuje.
..I can't
Boje sie mowic, pisac. Chce, by ktos poznal moje zycie a jednoczesnie boje sie przed nim otworzyc. Nie, nie obawiam sie reakcji, krytyki, oceny.. Chyba po prostu sama boje sie tego co mowie, co slysze mowiac.. Ktos w tym momencie moze sobie pomyslec, cholera, co sie takiego w jej zyciu dzialo, co ona takiego przezyla..?! Co sie dzialo? Juz mowie. Nie zylam tak jak tego chcialam, nie bylam taka jaka siebie kiedys wyobrazalam, nie mialam podpory, kreowalam w sobie dwie postacie i tlumilam w sobie leki i emocje. To sie wlasnie dzialo.. Jaki jest wynik? Chyba latwy. Niepokoj, niepewnosc i ciagla rozbieznosc. Oczywiscie, miewam czasem chwile szczescia. Kiedys, ktos, nauczyl mnie cieszyc sie z rzeczy malych, znajdowac radosc w normalnych i istotnych dla mnie rzeczach w zyciu codziennym. Niesamowite, ile radosci kryje sie na swiecie, jesli tylko ktos potrafi cos docenic, dopatrzec sie i byc wrazliwym.. Niesamowite, ile kryje w sobie zwykly, maly kwiat..
I can't..
Chcialabym moc opowiedziec komus obcemu moja wlasna historie.. Historie dziecinstwa, dorastania, buntu..czasu kiedy myslalam, ze stalam sie juz dojrzala, a tak naprawde sama siebie tylko do tego przekonywalam..bo dojrzewa sie cale zycie. Zreszta, nie wazny jest czas, etap rozwoju czlowieka, jak wlasnie samo tworzenie sie jego historii, wlasnego ja, wlasnej osobowosci.. Ja uksztaltowalam je dwie. Nie wiem jakim cudem udalo mi sie to zrobic i nie wiem, czy jest to zle czy dobre. Jedno jest pewne, sa to dwa rozne swiaty..
Subskrybuj:
Posty (Atom)