piątek, 16 lipca 2010

Start..

Zaczynam. Napewno nie bedzie to nowy etap, ani zadna zmiana. Po prostu dusza sie buntuje i chce bym z niej cos wykrzesala. Natlok mysli..byc moze ciezko bedzie mnie zrozumiec, gdyz kloca sie we mnie dwa rozne swiaty. Swiat F i swiat J. Nie lubie byc po srodku tych swiatow, i to nie z mojej wygody, lecz poprzez zagubienie. Tak..tak wlasnie sie teraz czuje.  

..I can't

Boje sie mowic, pisac. Chce, by ktos poznal moje zycie a jednoczesnie boje sie przed nim otworzyc. Nie, nie obawiam sie reakcji, krytyki, oceny.. Chyba po prostu sama boje sie tego co mowie, co slysze mowiac.. Ktos w tym momencie moze sobie pomyslec, cholera, co sie takiego w jej zyciu dzialo, co ona takiego przezyla..?! Co sie dzialo? Juz mowie. Nie zylam tak jak tego chcialam, nie bylam taka jaka siebie kiedys wyobrazalam, nie mialam podpory, kreowalam w sobie dwie postacie i tlumilam w sobie leki i emocje. To sie wlasnie dzialo.. Jaki jest wynik? Chyba latwy. Niepokoj, niepewnosc i ciagla rozbieznosc. Oczywiscie, miewam czasem chwile szczescia. Kiedys, ktos, nauczyl mnie cieszyc sie z rzeczy malych, znajdowac radosc w normalnych i istotnych dla mnie rzeczach w zyciu codziennym. Niesamowite, ile radosci kryje sie na swiecie, jesli tylko ktos potrafi cos docenic, dopatrzec sie i byc wrazliwym.. Niesamowite, ile kryje w sobie zwykly, maly kwiat..


I can't..



Chcialabym moc opowiedziec komus obcemu moja wlasna historie.. Historie dziecinstwa, dorastania, buntu..czasu kiedy myslalam, ze stalam sie juz dojrzala, a tak naprawde sama siebie tylko do tego przekonywalam..bo dojrzewa sie cale zycie. Zreszta, nie wazny jest czas, etap rozwoju czlowieka, jak wlasnie samo tworzenie sie jego historii, wlasnego ja, wlasnej osobowosci.. Ja uksztaltowalam je dwie. Nie wiem jakim cudem udalo mi sie to zrobic i nie wiem, czy jest to zle czy dobre. Jedno jest pewne, sa to dwa rozne swiaty..